Gorące tematy: Smoleńsk Akcja Windykacja Praca-porady Konkurs satyra Sklep Prasówka NE TV Nowy Ekran TV NE YT RSS
120 postów 1078 komentarzy

A to było tak...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

A dziad wiedział- nie powiedział.

 

Na Nowym Ekranie mamy coraz więcej nowych kolegów. Ostatnio pojawił się Aleksander Gudzowaty. Nie jest on postacią z mego sztambucha i nie wątpię, że „vis -a- vis” jak mawia pewna śmieszna postać z telenoweli.

Kiedyś Aleksander Gudzowaty przemówił ludzkim głosem. Było to wtedy gdy opowiadał po pijanemu (bodajże Oleksemu) jak to Jolka uczy jeść bezę łyżeczką. Teraz pan Gudzowaty sam poszedł w ślady Jolki i zrobił nam wykład z wychowania seksualnego na poziomie lekcji z przygotowania do życia w rodzinie w szkole podstawowej.

To pierwszy i ostatni jego tekst, który przeczytałam. Chyba, że pan Gudzowaty zacznie sypać swoich.

 

Wiem, że sypanie nie jest zajęciem bezpiecznym. Romand Zimand mówił mi lata temu, że jego znajoma wie kto naprawdę rąbnął Nowotkę, bo była tego świadkiem. Dożyła późnej starości tylko dlatego, że nigdy nic nie pisnęła na ten temat. Inni, gdy im na starość puściły zwieracze, zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Mam na myśli choćby  Jaroszewicza. Podejrzewam jednak, że pozorne puszczanie zwieraczy to najczęściej wyciek kontrolowany.

 

Pan Gudzowaty mógłby nam wyjaśnić jak naprawdę było z budową gazociągu, nazwaną przez naczelnego redaktora pisma „Rurociągi” Michałowskiego „ przekrętem stulecia”, mógłby również przeprosić za to, że jego ochroniarze bili kobietę w ciąży walczącą o odebrany jej w czasie budowy sad. Te i podobne fakty są udokumentowane na taśmie i trudno im zaprzeczyć. Być może jednak się mylę i to Gudzowaty jest „dobry pan”, a Michałowski „ zły pan”. Musiałby to jednak udowodnić.

 

Mój ojciec mawiał, że choć podobno przed wojną  Polska była antysemicka, a w każdym razie większość nie była dobrego zdania na temat etyki handlowej Żydów, każdy ziemianin miał swojego Żyda, któremu bezbrzeżnie ufał i pozwalał się – jak to mówią teraz młodzi- łoić.

Za realnego socjalizmu prawie każdy z nas miał jakiegoś partyjniaka ( im wyżej postawionego tym lepiej), który jego zdaniem pozytywnie się wyróżniał od swoich kolegów i którego opinie z namaszczeniem cytował.

Co gorsza w opozycji dopuszczono do takiego „wymieszania śliwek z guanem”, jak to powiedział kiedyś na wizji TV pewien członek Solidarności Walczącej, że trudno było oczekiwać, że powstanie z tego smaczny placek.

 

Pewien mój kuzyn ( jedyny w naszej rodzinie) zapisał się do partii, bo chciał zostać dyrektorem. Od tego czasu widywaliśmy się tylko na pogrzebach. Teraz ten puryzm wydaje mi się trochę śmieszny. Więcej szkód krajowi przynieśli niektórzy solidarnościowi święci, od koniunkturalnych partyjniaków, szczególnie niskiego szczebla. I może okazać się, że przyjaźnie z czasów opozycji okażą się bardziej kompromitujące niż partyjniak w rodzinie.

 

Dobrze rozumiem, że sypanie swoich nie jest sprawą łatwą. Przede wszystkim jest nieeleganckie. Najczęściej sprowadza się do oglądu z perspektywy dziurki od klucza.

Kto z kim, kiedy,  jak i gdzie. Ale nie tylko o to chodzi.

 

Wczoraj spotkałam się z panią, która jako młoda dziewczyna rozprowadzała wśród studentów wydawnictwa, które ja z kolei otrzymywałam z Paryża z kręgów Paryskiej Kultury.

Były to dobre i poszukiwane ksiązki, a ona zgodnie z moją sugestią rozdawała je dobierając właściwy adres. Robiła to niezwykle uczciwie i wiele razy po latach słyszałam jej nazwisko w prywatnych relacjach na temat czytelnictwa w podziemiu. Mogłabym napisać o niej w samych superlatywach. A jednak tego nie zrobię, bo w jej środowisku byłby to pocałunek śmierci. Pracuje naukowo, publikuje w kraju i za granicą, wybrała emigrację wewnętrzną.

 

Razem z nią i pewnym biologiem przygotowaliśmy do druku w podziemnym wydawnictwie antologię „stalinianów”, czyli utworów z czasów młodości, różnych prominentnych osób.

Wydawnictwo nie tylko wycofało się rakiem z druku, ale pospiesznie wydało konkurencyjną antologię pod wiele mówiącym tytułem „Paranoja”. Jak łatwo się domyślić wybrano utwory, które miałyby dowodzić tezy, że fascynacja komunizmem był to rodzaj zbiorowego obłędu, za uczestnictwo w którym nie można nikogo winić.

 

Biolog też wybrał emigrację wewnętrzna, jest dobrym naukowcem, profesorem. Żałuje, że stracił 10 lat życia naukowego walcząc „ nie o take Polske”.

 Jestem osobą rzeczową i pozbawioną kompleksów, dlatego proszę potraktować dosłownie to co piszę. W jego środowisku znajomość ze mną, a nawet wzmianka o nim na NE czy Niezależnej byłyby kompromitujące. Tacy jak on mają prawo być  cytowani wyłącznie w czasopismach z listy filadelfijskiej.

Chętnie opisałabym perypetie z wydawaniem antologii jadąc, jak to się mówi, po nazwiskach. Ale czy mam prawo zrobić mu świństwo?

 

Jak widać niektórzy mają powody żeby wstydzić się znajomości ze mną. Ja mam powody żeby wstydzić się różnych znajomości z czasów konspiry. Czy zawsze można było wykazać proletariacką czujność? A co ma powiedzieć Peter Raina, którego rozpracowywała własna żona. Nie wspominając o Jasienicy.

 

Za czasów szkolnych opowiadaliśmy dowcip. Partyjniak przedstawia wiejskiej rodzinie dziewczynę.  „To moja kolegówna”- mówi. „Kole czego?”- pyta ojciec.

 

Otóż ja już nie chcę być niczyją kolegówną.

KOMENTARZE

  • Omerta.
    Dziś w nocy opublikowałem tekst, w którym starałem się wykazać, że żyjemy pod okupacją.
    http://marcowe.nowyekran.pl/post/53508,zyjemy-w-okupowanym-kraju
    Przepraszam Panią, że go tu promuję, ale z jakiegoś powodu nie mogę liczyć na promowanie moich tekstów przez administratorów NE, a po za tym, ma on związek z tym, co Pani tu pisze.

    Doświadczenie 22-uch lat III RP pokazuje, że wśród naszych okupantów obowiązuje bezwzględnie respektowana zasada omerty (jak w mafii). Dlatego nadzieje niektórych użytkowników NE na to, że Gudzowaty podzieli się z nami swoją wiedzą na temat realnej struktury władzy w Polsce, są, jak widzę nie tylko moim zdaniem, wyrazem dużej naiwności.
  • A fe!
    .
    Pani Izo, jak tak można o swoim aeropagowym koledze???

    I rozszerzyłem kontekst, o to co Pani pominęła.
  • Może się jeszcze otworzy . Dopiero raczkuje.
    A poważnie ma syna .
  • @Piotr Marzec
    Serdecznie zapraszam. I tak czytałam Pana tekst, ba Pana czytuję, ale nie sposób czytać wszystkiego i czasami jestem bardzo wdzięczna gdy mi ktoś coś podpowie.
  • @Multimir
    Na temat koleżeństwa jak wyżej.
  • @superfajny
    Tak się składa, że sporo o tym synu wiem, ale tego nie napiszę bo nie jestem hieną. Natomiast jego ojca nie mam powodów oszczędzać. Jest osobą publiczną i musi się z tym liczyć.
  • @superfajny 10:15:15
    Ha! Ha!
  • @Iza 10:45:10
    Ostro! I dobrze.
    Ten blog G. tutaj - to symptom...

    Zgadzam się i podpisuję pod Twoimi konstatacjami.

    Mój ukochany wuj budował największe cementownie w Polsce - te wszystkie Rejowce etc. dyrektorował tam. Nigdy o tym nie mówiło się w domu, a przecież musiał raczej być z partii... Jednocześnie, mieszkając w Częstochowie, wujostwo byli bardzo, bardzo związani z Jasną Górą. Kiedyś, wracając z gór z małym synkiem, nawiedziłam ciotkę i wuja. Bardzo skromniutkie mieszkanie, ich synowie /moi rówieśnicy/ już byli poza domem. Wuj był wspaniałym cicerone po Jasnej Górze. Myślę, że ma w niebie swoje miejsce...
  • @Iza 10:45:10
    Cóż.
    NE jest wolną platformą blogerską.
    Każdy może założyć bloga i pisać.
    I każdy może czytać komentować to, co sobie wybierze.
    I niech tak zostanie.
  • @grazss
    Chodzi o to, że nie wszyscy są wiarygodni. Na przykład Urban prowadził politykę obsikiwania pewnych tematów. Nikt nie chciał mówić jak Urban i temat był tabu. Jeżeli zastanawiamy się jak zostaliśmy wypuszczeni w maliny trzeba brać to wszystko pod uwagę.
  • @Iza 10:45:10
    Nie mam nic do syna i nie mam długich rąk.
  • @KOSSOBOR
    Tak jak nie słucham wykładów Jolki i blogu Kasi ( pytałaś kto to jest) nie mam zamiaru czytać Aleksandra. Nie wiem czy demokratyczna formuła NE nie staje się zbyt szeroka. Moim zdaniem ma szansę. Niech spróbuje pisać prawdę zamiast dywagować. Od dywagacji są dyletanci, a on niewątpliwie jest profesjonalistą.
  • @superfajny
    To mnie cieszy, że nie ma Pan nic do syna. Pozdrawiam.
  • @Iza 12:50:36
    A sądzisz, że umoralniające posty pana G. ktoś potraktuje na serio?
  • Iza
    Uznałabym prawo p.Gudzowatego do posiadania blogu na nE, gdyby Polska miała w ogóle wolne media i każdy mógł pisac, gdzie mu się zechce. Tymczasem media w Polsce są zabetonowane przez lewactwo i wojskówkę i pojawienie się tego typu szemranej postaci z tamtej strony sceny oznacza po prostu, że powoli WSI zamierza zająć teren, który w koncu sponsoruje.
  • @Iza 12:58:39
    Niewątpliwie.
  • @grazss 13:04:49
    Sądzę, że nie, ale wolałabym żeby puścił farbę w sprawach o których dużo wie. Mimo woli dostosowuję język do sytuacji. Przepraszam.
  • Przeczytałam pierwszy wpis p.Gudzowatego na NE i starczy
    Wpisałam się pod Jego tekstem, bo mnie wkurzył.Mówienie o moralnym obowiązku obywateli wobec szefa rządu, który jest w działaniu zaprzeczeniem zasad moralnych, zakrawa na kiepski żart. Więcej nie zamierzam czytać. Nie odpowiadam mi aż tak szeroka formuła blogowania na NE, szkoda, bo ten portal wydawał się sensownym przedsięwzięciem. Niektórzy zupełnie nie pasują do profilu NE, jakim się z początku jawił. Jeszcze trochę a i Wałęsa zacznie tu publikować swoje wspomnienia z okresu walki z komuną. I będzie jak zwykle przez ostatnie 20 lat.
  • @finka
    Mam nadzieję, że nie pojawi się tu Urban. Chyba bym tego nie wytrzymała. Choć przecież Urban nie jest wyjęty spod prawa i może pisać co chce i gdzie chce. Jest jeszcze jedna person non grata - pan, który stracił dla mnie nazwisko, rozpoznawalny po świńskim ryju i gumowym penisie.
  • @Iza 15:46:48
    Ależ od czego jesteśmy my, blogerzy?
    Jeżeli użytkownicy FB wykurzyli stamtąd Hołdysa - to wystarczy popatrzyć, jak to zrobili ....i już.
  • @Iza 15:46:48
    a mnie nienawiść, niechęć do Urbana nie zaślepia,

    inteligentny człowiek, a niech sobie i tu publikuje,
    można z nim nie gadać, jak się nie chce,

    jedyne co wpływa na wizerunek witryny, to zasady promocji na SG.

    Bez tej promocji każdy zginie, urban też, dlatego nE coraz bardziej staje się tubą celebrytów, z dnia na dzień traci swój powszechny, amatorski charakter.
  • @finka 15:41:16
    Nie muszę pytać czy odpowiedział !
    Jego konto wykazuje okrągłe zero. Wielopoziomowość tej "demokracji",
    próby wprowadzania "autorytetów z nadania" , salonówXX skłania mnie
    do twierdzenia że wykrystalizować się musi coś nowego.
  • @Iza
    Nie znalazłem jeszcze takiej gazety, takiego forum, by byli tam tylko moi ulubieńcy.
    Dziwi mnie co innego - co powodowało panem Gudzowatym by nagle zapragnąć blogować na NE?
    Czy taki jest zewnętrzny ogląd tej strony, że panu G. przyszło do głowy, że warto tu napisać.
    Już różni fajni ludzie tu próbowali jak np. pan satyryk Drozda.
    Na szczęście, szybko im się to nudziło.

    Ja postanowiłem takich rzeczy po prostu nie czytać. Bo po co?
  • @jazgdyni
    Oczywiście, że można nie czytać. Ja bardziej żałuję, że osoba taka jak pan G chce jakby tylko zaznaczyć ( obsikać) teren. Bo przecież mając taką wiedzę na temat oligarchii w Polsce nie wypada pisać pamiętnika pensjonarki. Obawiam się, że ma to na celu obrzydzenie portalu niektórym. Innym da łatwy argument w dyskusji. "A to ty jesteś od tego tam G". Tak kiedyś obsikiwał niewygodne tematy Urban. Ale my dyletanci jesteśmy siłą i poradzimy sobie. Kupą mości panowie. ( I panie)
  • @Iza 21:46:42
    Tak, to może być to?
    Już słyszę te pytania - Nowy Ekran? To tam gdzie pisze Gudzowaty? I już jesteś zaklasyfikowany.
    Wredne to by było.

    Nie dyletanci mają to głęboko. Ale ta stygmatyzacja jest specyficzna.
    Mój własny syn, gdy sie dowiedział, że piszę na nE, spytał, czy to tam, gdzie króluje Joanna od krzyża.
  • @Iza
    .
    http://youtu.be/6JxnnC8US3A
    .
    Разбросает их по полкам - ustala hierarchię
    Чья-то дерзкая рука. - niewidzialna, twarda ręka.

    Чья-то дерзкая рука rządzi przydziałowym aeropagiem, czyli zarówno
    Panią jak i Panem Gudzowatym.

    Czyż owa "дерзкая рука" (twarda ręka) nie jest tu najważniejsza? Skąd to
    pomijanie źródła problemu?
  • @Multimir
    "Kto kończył żizń tragiczeski tot istiennyj poet." Znałam w takim razie przynajmniej kilku poetów. A reszta woli prozę. I przepraszam, że nie uruchomiłam właściwego alfabetu.
  • Śpiewać każdy może, że zacytuję klasyka
    I pisać też, ale dlaczego ma pisać na NE i tyle czasu wisieć na str. głównej. Wiele jest miejsc, gdzie można prowadzić bloga i prezentować swoje przemyślenia. Nie jestem za cenzurą, ale trzeba znać swoje miejsce, gdy inni znają historię i powiem panu G. kończ Pan, wstydu oszczędź.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY